Woda deszczowa znika gdzieś, pozostawiając podwórko suche a także czyste.

Wjeżdżając na swoje podwórko od jakiegoś czasu przychodzi mi na myśl popularne powiedzenie z bajki Aleksandra Fredry „Wolnoć, Tomku, w swoim  domku”. Ponieważ to moje podwórze, i obcym nic do niego, lecz bardzo chętnie zajrzałabym do sąsiada, w jaki sposób on sobie radzi z ulewami, które u mnie na podwórku wytwarzają głębokie oraz dokuczliwe kałuże.
Podejrzewam, iż niezbyt uprzejmy sąsiad, nie ma takiego kłopotu, ponieważ przez szpary w betonowym ogrodzeniu widzę, iż króluje na jego podwórzu kostka brukowa Warszawa. I myślę sobie, że wyłożenie takiej opcji na prywatnej posesji, to naprawdę dobry pomysł. Na pewno kostka brukowa, lub raczej to, co się pod nią znajduje, zniweluje wyjeżdżone oponami mojego samochodu dołki oraz rowy, w których zbiera się woda. A wody, po wyjątkowo gwałtownej burzy, może być naprawdę dużo. Coś na miarę właśnie bohaterów bajki- Pawła a także Gawła, choć ryb to raczej w tych zbiornikach nie nałowię. Układanie kostki brukowej wydaje mi się równie nieciekawym zajęciem jak łowiectwo, lecz wszak ja jej układać nie będę.
I chociaż szkoda mi trochę mojego pięknego trawnika, to myślę, że kostka brukowa jednak wpłynie w najbliższych tygodniach na moją listę budżetową. Podoba mi się koncepcja, że cała deszczówka znika nie wiadomo gdzie, zostawiając podwórze suche i czyste. Wszystkie moje buty na obcasie z pewnością mi za to podziękują. Niewątpliwie udam się po poradę do własnego sąsiada, który nieco przybliży mi temat, jakim jest układanie kostki brukowej, a być może będzie to również w końcu okazja do pogłębienia znajomości.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *